J.Ś. XVII Karmapa Ogjen Trinle Dordże

 
          O innych cudownych wydarzeniach związanych z XVII Karmapą
              opowiada Ward Holmes, dyrektor Tsurphu Fundation.
              

Prowadziłem grupę pielgrzymów do Tsurphu. Jechaliśmy samochodem z Kathmandu i dotarliśmy do Tsurphu 3 maja 1996 roku. Zastaliśmy Jego Świątobliwość XVII Gjalłang Karmapę w dobrym zdrowiu i wspaniałej formie.

Po otrzymaniu błogosławieństwa Jego Świątobliwości cała grupa udała się na spotkanie z Druponem Decienem Rinpocze, który od ponad dziesięciu lat jest opatem całego zespołu klasztornego Tsurphu i nadzoruje odbudowę klasztoru zniszczonego podczas "rewolucji kulturalnej". Rinpocze opowiedział nam, jakich niezwykłych rzeczy dokonał ostatnio Karmapa.

1 marca 1996 roku Jego Świątobliwość wybrał się wraz z szesnastoma mnichami najdłuższą i najuciążliwszą drogą na ceremonialne okrążanie klasztoru Tsurphu (tyb. khora). Istnieją trzy główne khora, a to - zwane tse-khor - jest zdecydowanie najtrudniejsze. Podczas dziesięciu lat moich częstych podróży do Tsurphu nigdy jeszcze nie odważyłem się wybrać w tę drogę.

Na świętej górze Gjabri Tukdzie Cienpo, Karmapa zatrzymał się w miejscu zwanym Damcienpa, przyłożył prawą rękę do skały i zostawił wyraźny odcisk dłoni w litej skale, podobnie jak uczynił to 11 kwietnia 1993 roku w klasztorze Tsurphu.

Potem wraz z orszakiem wspiął się jeszcze wyżej, tam, gdzie jak dotąd dotarli jedynie nieliczni nie-Tybetańczycy. W pobliżu źródełka, którego wody wpływają do jaskini medytacyjnej czwartego Karmapy, wbił trzy palce w skałę, pozostawiając wyraźnie widoczne, trwałe zagłębienia.

Pod koniec khora przybyli do miejsca, gdzie obecnie znajduje się ośrodek trzyletnich odosobnień, zwany Samten Ling. Około trzydziestu metrów za ośrodkiem Jego Świątobliwość swą bordową szatą napisał na skale sławną mantrę KARMAPA KJENNO. Napis wyszedł bordowy, na szaro-czarnej skale. Mnisi nie mogli uwierzyć własnym oczom, tak więc jeden z nich - lama Njima, który uczył Karmapę pisania - spróbował zmyć litery, wyglądające jak narysowane kredą. Jednak nie dało się ich usunąć nawet po dokładnym umyciu skały. Wręcz przeciwnie, napis stał się jeszcze wyraźniejszy.

Słysząc te niezwykłe historie, postanowiłem przekonać się o tym na własne oczy. 11 maja, pozostawiając większość grupy przy głównym khora, zwanym ri-khor, udałem się wraz z Gary Septonem, lekarzem naszej grupy, oraz Tsedrupem (odpowiedzialnym za przyklasztorny dom dla gości) w kierunku, gdzie miał się znajdować odcisk dłoni Karmapy.

Po około półgodzinnej wspinaczce dotarliśmy do miejsca, w którym powiewało wiele flag modlitewnych. Tam właśnie ujrzałem odcisk dłoni Jego Świątobliwości. Nie dowierzałem własnym oczom, zapytałem więc lekarza: "Czy i ty to widzisz?". Odpowiedział, że widzi bardzo wyraźnie.

Fotografowaliśmy ślad na skale pod różnymi kątami. Spotkaliśmy przy okazji lamę Kelsanga Taszi z klasztoru Tsurphu. On także fotografował odcisk dłoni Karmapy. Powiedział nam, że wybiera się właśnie na długie khora, aby sfotografować zagłębienia pozostałe po wbiciu trzech palców przez Jego Świątobliwość. Pożegnaliśmy go i powróciliśmy do ri-khor, czyli głównej drogi służącej do okrążania klasztoru przez pielgrzymów. Chcieliśmy dotrzeć do mantry na skale. Mantra, napisana oczywiście po tybetańsku, okazała się bardzo wyraźna i łatwo dostrzegalna dla wszystkich. Towarzyszące mi osoby nie umiały czytać po tybetańsku, więc litery niewiele im mówiły, ale wszyscy i tak byli pod wielkim wrażeniem tego, co widzieli. Znając tybetański, z łatwością mogłem odczytać napis, jedynie ostatnia sylaba "no" nie była tak wyraźna.

Około trzeciej po południu tego samego dnia miałem umówioną wcześniej sesję fotograficzną z Karmapą. Widziałem co prawda Jego Świątobliwość już poprzedniego dnia, ale wydawał się nieco skrępowany obecnością wielu mnichów. Kiedy na sesję zdjęciową przyszedłem sam, Karmapa był radosny, żartował i skakał wkoło pomagając w przygotowaniach, które znał już tak dobrze z siedmiu czy ośmiu sesji, jakie mieliśmy w ciągu ostatnich czterech lat. Cieszyłem się ogromnie, że wciąż jest tak samo wesoły i skłonny do zabaw. Nie dało się jednak nie zauważyć tej potężnej i pełnej majestatu dojrzałości, jaka zaczyna z niego emanować.

Jego Świątobliwość bardzo się zmienił, ale wciąż, kiedy sytuacja temu sprzyja, staje się bardzo żywy, tryskający energią i nieco rozbrykany. Tak samo jak kiedyś, gdy bawiliśmy się i codziennie przez godzinę studiowaliśmy - w latach 1992, 1993 i częściowo 1994. Niestety, te czasy już minęły i Karmapa nie ma teraz możliwości uczenia się angielskiego. Obecnie rozpoczyna naukę chińskiego!

Na początku tego roku pewien człowiek ze wschodniego Tybetu podarował Karmapie olbrzymią, bardzo łagodną, dorosłą sarnę, która została umieszczona w letnim ogrodzie poniżej klasztoru. Jego Świątobliwość przepowiedział, że następnego dnia sarna sama przyjdzie do niego. Faktycznie, nazajutrz sarna, nie prowadzona przez nikogo, znalazła drogę z ogrodu do klasztoru, przeszła przez dziedziniec, wspięła się po dwóch kolejnych stromych schodach i wkroczyła wprost do pokoju Karmapy, gdzie otrzymała błogosławieństwo! E MA HO!



 
 


   
> Aktywności XVII Karmapy
> Zapraszamy J.Ś. Karmapę do Polski

> XVII Karmapa Ogjen Trinle Dordże
> Relacje związane z postacią XVII Karmapy
> List-przepowiednia dotycząca narodzin XVII Karmapy
(z objaśnieniami)
> Ucieczka XVII Karmapy z Tybetu
> Linia inkarnacji Karmapów
> II Karmapa Karma Pakszi
> XVI Karmapa Rangdziung Dordże
nauki
> Nauki XVII Karmapy
> Album zdjęć
   
[ strona główna ] [ nauczyciele ] [ nauki dharmy ] [ kursy ] [ nasze ośrodki ] [ galeria ] [ linki ] [ kontakt ] [ ośrodek odosobnień ]
buddyzm, buddyzm tybetański, Budda, Karmapa, Dalajlama, Tybet, wadżrajana, Kagyu, Dharma, medytacje