Wywiad z J.Ś. Karmapą na temat Mynlamu Kagju
 

Pytanie: Czy Wasza Świątobliwość mógłby wyjaśnić znaczenie "Mynlamu"?

Gjalłang Karmapa: Z perspektywy umysłu można zrobić to na wiele sposobów. Dla uczestnika oznacza wzbudzenie w sobie żarliwego pragnienia, aspiracji obdarzenia innych szczęściem i powodzeniem, a także wzmocnienie fundamentu własnej prawości oraz dedykację owej zasługi pożytkowi wszystkich czujących istot. Mynlam jest takim właśnie marzeniem.

Pytanie: Na czym polega jego znaczenie?

Gjalłang Karmapa: Mówiąc najprościej, wszelkie postępy naszej cywilizacji brały się zawsze z nadziei oraz jasnej wizji. Dla buddysty ostatecznym celem jest osiągnięcie parinirwany - tu aspiracja ma znaczenie kluczowe i trojakie: na początku jest jak nasienie, pośrodku jak woda i nawóz, by na koniec stać się owocem. Bez niej nasienie stanu Buddy po prostu nie zakiełkuje.

Pytanie: Czy tegoroczny Mynlam coś wyróżnia?

Gjalłang Karmapa: W tym roku obchodzimy jego dwudziestopięciolecie i z tej okazji zapewniamy bezpłatną opiekę lekarską miejscowej ludności. Ponieważ Mynlam Kagju stał się wydarzeniem międzynarodowym, które ma być miejscem spotkania ludzi z całego świata, recytowane teksty dostępne są w pięciu językach: tybetańskim, hindi, angielskim, chińskim i koreańskim. To, moim zdanie, dwa najważniejsze rysy tego Mynlamu.

Pytanie: Po raz pierwszy modlitwy recytowane są po sanskrycku. Czym to tłumaczyć?

Gjalłang Karmapa: Nasza tybetańska Dharma opiera się na kanonie sanskryckim. Dawniej tybetańscy uczeni przywiązywali do tego języka wielką wagę i w nim właśnie studiowali pisma buddyjskie, jednak w czasach V Dalajlamy, czyli jakieś trzysta pięćdziesiąt lat temu, więzi między Indiami a Tybetem zostały zerwane. Trudno było potem utrzymać wysoki standard znajomości sanskrytu, co doprowadziło między innymi do błędów w wymowie. Niemniej teraz, w Indiach, Tybetańczycy znów wrócili do studiowania pism w sanskrycie; prowadzą też dialog z uczonymi indyjskimi. Ma to wielkie znaczenie dla stosunków indyjsko-tybetańskich i, moim zdaniem, powinno być kontynuowane. Recytujemy modlitwy w tym języku, aby owa więź trwała na wieki. W ten sposób przekraczamy też czas, budując poczucie bliskości z buddyzmem epoki Pana Buddy. Pragnę, by nam się powiodło.

Pytanie: W tym roku mnisi i mniszki otrzymali specjalne wskazówki dotyczące zasad postępowania. Dlaczego?

Gjalłang Karmapa: W XXI wieku rozprasza nas wiele czynników zewnętrznych, a my mamy pozostać nieporuszeni. Jeżeli pozwolimy się porwać temu wirowi, stracimy hamulce wewnętrzne. Celem Mynlamu jest wpojenie właściwych zasad postępowania oraz osiągnięcie szczęścia i spokoju umysłu. Sięgając po pradawne metody winai, kształcimy członków Sanghi, ponieważ to oni są głównymi uczestnikami tego wydarzenia. Owe zasady, oparte na najstarszych tradycjach buddyjskich, mają służyć nie interesom li tylko jednej religii, lecz przynosić równowagę i pomyślność całemu społeczeństwu. Innymi słowy, robimy to w służbie ludzkości.

Pytanie: W jaki sposób Mynlam Kagju przyczynia szczęścia istotom i pokoju światu?

Gjalłang Karmapa: Z czasem stał się on wielkim zgromadzeniem ludzi i w ten sposób zyskał ogromny potencjał. Jeśli możemy zjednać kogoś naszym przykładem, krok po kroku będziemy przynosić pożytek całej ludzkości. Jeżeli zdołamy zmienić choćby jednego złego człowieka w człowieka dobrego, zmniejszymy liczbę złych o jeden - i to nasz wkład w pokój na świecie. Sam Mynlam Kagju, rzecz jasna, nie zapewni pokoju każdej istocie, niemniej możemy wykorzystać go do nagłośnienia przesłania, że wszystkie one mają prawo do świata. Przesłania miłującej dobroci, współczucia i pokoju dla świata.

Pytanie: W tym roku szczególną rolę odgrywa rytuał Akszobhi. Dlaczego wybrano właśnie jego?

Gjalłang Karmapa: Przyczyna tkwi w trzech różnych karmach. Po pierwsze, od najdawniejszych czasów ludzie polowali i łowili, ale dziś robią to na taką skalę, że są w stanie wybić jednego dnia cały gatunek. Choć trwają sprzyjające warunki do długiego istnienia świata, za sprawą masowego wykorzystywania zaawansowanych technologii nasza moc gromadzenia karmy została spotęgowana do tego stopnia, że ten świat właśnie niszczymy.
Drugą karmą jest antidotum. Do przeciwdziałania potężnej karmie trzeba silniejszego środka zaradczego. Istnieje wiele metod - tak znanych, jak i nieznanych. Pan Budda nauczał jednak, że rytuał Akszobhi - uosobienia mocy i aktywności - ma największą zdolność oczyszczania silnej karmy.
Silna karma wymaga silnego remedium, lecz - i to karma trzecia - jak w przypadku pieńka i siekiery, trzeba tu jeszcze łącznika. Bez niego nic się wydarzy, nawet jeśli położymy je obok siebie. Musi znaleźć się ktoś, kto połączy je niezbędnym związkiem karmicznym. Ponieważ podczas Mynlamu Kagju tylu ludzi buduje potężną aspirację, jest w tym wielka moc. Większość uczestników wywodzi się z Kamtzang Kagju i ma bardzo silny związek z Karmapą, który otrzymał błogosławieństwo Wadżra Akszobhi i należy do jego rodziny. Może się zdarzyć, że któryś z Buddów, na przykład Pan Siakjamuni, nie będzie w stanie okiełznać jakiejś istoty, niemniej nie ma nikogo, kto oparłby się wszystkim Buddom, a Karmapa uosabia aktywność wszystkich Buddów, nieprawdaż? Dlatego też odprawiamy ten rytuał. Modlę się, by wszyscy otrzymali potrójne siddhi mocy, współczucia i błogosławieństwa Akszobhi.

13 grudnia 2007, klasztor Tergar, Bodh Gaja, Indie, podczas dwudziestego piątego corocznego wielkiego Kagju Mynlam.
Z angielskiego tłumaczył Adam Kozieł

   
   
> Teksty on-line
> Modlitwy
> Polecane książki
> Broszurki
> Teksty do praktyki
> Mynsel
> Relacje
> Glosariusz
> Biblioteczka Centrum w Grabniku
[ strona główna ] [ nauczyciele ] [ nauki dharmy ] [ kursy ] [ nasze ośrodki ] [ galeria ] [ linki ] [ kontakt ] [ ośrodek odosobnień ]
buddyzm, buddyzm tybetański, Budda, Karmapa, Dalajlama, Tybet, wadżrajana, Kagyu, Dharma, medytacje