Droga Siddharty Gautamy do oświecenia
W VI wieku p.n.e. w hinduskim książęcym rodzie Siakjów w północnych Indiach urodził się Siddharta Gautama, późniejszy historyczny Budda, zwany Siakjamunim (mędrcem z rodu Siakjów). Książę wychowywał się w iście królewskim dostatku. Spełniano wszystkie jego pragnienia. Otrzymał nadzwyczaj wszechstronne wykształcenie. Od najmłodszych lat wyróżniał się zresztą niezwykłymi zdolnościami i talentami zarówno umysłowymi, jak i cielesnymi. Wydawało się, że powinien być najszczęśliwszym z ludzi: młody, zdrowy, bogaty i uwielbiany przez wszystkich.
A jednak jego spokój zatruwały podstawowe pytania egzystencjalne. Dlaczego ludzie chorują i umierają? Jak można znaleźć ukojenie w przyjemnościach, skoro wiadomo, że one przeminą, a cierpienie, ból i śmierć i tak nas kiedyś dosięgną? Ludzie chcą być szczęśliwi, nikt nie chce cierpieć, wszyscy stale dążą do uniknięcia tego, co bolesne. Ale szukając przyczyn cierpienia i radości jedynie na zewnątrz, nikt nie znalazł sposobu na autentyczne uwolnienie się od wszelkich trosk oraz na osiągnięcie trwałego szczęścia.
W wyniku takich przemyśleń książę Siddharta, mając dwadzieścia dziewięć lat, porzucił swe królestwo i udał się na poszukiwanie Prawdy. Wybrał los bezdomnego ascety, idąc za przykładem wielu podobnie niespokojnych umysłów owych czasów. Rozpoczął od studiowania jogi i filozofii bramińskiej. Potem zdecydował się na skrajną ascezę i praktykował ją przez kilka lat. Ale wciąż nie osiągnął celu. Mając trzydzieści pięć lat zrozumiał, że ani skrajne folgowanie przyjemnościom, ani wyczerpująca siły asceza nie są właściwymi ścieżkami. Wkroczył wówczas na "drogę środka", która do dziś pozostaje wyznacznikiem życiowych zasad dla milionów buddystów.
Po okresie intensywnej kontemplacji przebił się przez ostatnie zasłony niewiedzy. Pojął, że zarówno prawdziwe szczęście, jak i cierpienie są stanem umysłu, a zewnętrzne warunki to tylko wtórne okoliczności, sprzyjające radości czy udręce. Czyż świat nie jest pełen bogatych, zdrowych, a jednak nieszczęśliwych ludzi? Czy nie znamy szczęśliwych biedaków? Zrozumiał także, iż to my sami, własnym postępowaniem sprawiamy, że w przyszłym życiu znajdziemy się w takich a nie innych warunkach, zaś obecne nasze zdrowie czy bogactwo jest efektem czynów dokonanych w przeszłych żywotach. Książę Siddharta Gautama osiągnął oświecenie. Został Buddą, czyli Przebudzonym. Stało się to, wedle tradycyjnych przekazów, pod drzewem bodhi w Bodh Gaja, w Indiach.
Przez pierwszych siedem tygodni po osiągnięciu Oświecenia, Budda z nikim nie rozmawiał o swym urzeczywistnieniu. Kiedy jednak dawni przyjaciele, widząc majestat i blask, jaki zeń promieniował, poprosili go o podzielenie się z nimi tym, co odkrył, nie widział powodu, aby im odmówić. Przez następne czterdzieści pięć lat stale nauczał, a grono tych, którzy zwracali się do niego po duchowe przewodnictwo, nieustannie rosło.
Budda przekazywał innym swą wiedzę i doświadczenie, jeśli tylko był o to proszony. Ta zasada, czyli brak misjonarzowania, do dziś pozostaje wyznacznikiem postępowania nauczycieli buddyjskich. Nie mówi się o Naukach tym, którzy nie mają intencji ich słuchania, ale też nie można odmówić tym, którzy pragną słuchać.
Historyczny Budda Siakjamuni, opuścił swe ciało w wieku osiemdziesięciu lat, pozostawiając liczne rzesze uczniów i wielką duchową spuściznę, która przez stulecia miała ogromny wpływ na rozwój wielu narodów i nadal pozostaje żywą tradycją religijną dla setek milionów ludzi na całym świecie.
Zasadnicze elementy Nauki Buddy, czyli Cztery Prawdy:
1. Prawda o istnieniu cierpienia,
2. Prawda o przyczynach cierpienia,
3. Prawda o uwolnieniu od cierpienia,
4. Prawda o ścieżce prowadzącej do wyzwolenia.
Prawda o istnieniu cierpienia
Pierwsza z tych prawd to stwierdzenie faktu, że życie nierozerwalnie związane jest z cierpieniem. Jako cierpienie rozumie się w tym kontekście wszelkie nieprzyjemne doświadczenia, od fizycznego bólu aż po najsubtelniejszy brak poczucia satysfakcji i spełnienia. Mówi się zatem o trzech rodzajach cierpienia: cierpieniu bólu, przemijania i egzystencji.
- Cierpienie bólu jest jak zgniły ryż. Nikt nie chce go jeść. A jednak przechodzimy przez ból narodzin, chorób, starości i śmierci. Nie potrafimy też uniknąć rozłąki z tymi, z którymi chcielibyśmy przebywać. Musimy spotykać tych, których wolelibyśmy unikać. Nie możemy zdobyć wszystkiego, czego pragniemy, ani pozbyć się wszystkiego, co nam wadzi.
- Cierpienie przemijania jest jak dobrze przyrządzony ryż zmieszany z trucizną. Najpierw smakuje, a potem przynosi ból. Mimo iż doświadczamy w życiu licznych radości, żadna z nich nie trwa wiecznie. Dążymy do jakiegoś celu, a gdy już go osiągniemy, nie daje nam to pełnej satysfakcji. Gromadzimy różne dobra i najpierw kłopoczemy się pilnowaniem ich, a potem i tak je tracimy - najpóźniej w momencie śmierci. Stale chcemy czegoś nowego i to poczucie braku całkowitego spełnienia, choć bywa bardzo twórcze, też jest bolesne.
- Cierpienie egzystencji jest jak niedojrzały ryż. Na razie nie znamy jego smaku, gdyż nasza wrażliwość przytłumiona jest doświadczaniem bólu albo przyjemności, która potem przemieni się w ból. Ale już sam fakt, że istniejemy jako żywa istota, przyciąga do nas pozostałe rodzaje cierpienia. Dlatego egzystencja sama w sobie jest cierpieniem.
Innymi słowy, nie osiągniemy prawdziwego szczęścia dążąc jedynie do chwytania przyjemności i unikania tego, co bolesne. Budowanie swojej przyszłości na ulotnych radościach podobne jest do budowania zamku na lodzie.
Gdybyśmy jednak z tej pierwszej nauki Buddy wyciągnęli wniosek, że buddyzm jest religią pesymistyczną, bylibyśmy w ogromnym błędzie. Budda zwrócił tylko uwagę na fakt, że życie, które sprowadza się wyłącznie do konsumowania przyjemności i uciekania przed bólem, nie jest satysfakcjonujące. Następnie jednak wskazał na przyczyny takiego stanu rzeczy oraz na możliwość pokonania cierpienia. Dopóki nie uświadomimy sobie, że jesteśmy chorzy, nie będziemy podejmować żadnych prób leczenia. Dlatego, podobnie jak to czyni lekarz, Budda rozpoczął od zdiagnozowania choroby, czyli dręczącego nas odwiecznie cierpienia, a następnie przepisał lekarstwo: duchową ścieżkę, która usuwa tę chorobę i jej przyczyny.
Prawda o przyczynach cierpienia
Druga prawda ukazuje przyczyny cierpienia. Jeśli w rękę wbił nam się kolec, to nierozsądnie byłoby ograniczyć się do zażywania środków przeciwbólowych. Trzeba usunąć drzazgę, która powoduje ból. Podobnie jest z cierpieniem: można się go pozbyć tylko wtedy, kiedy wiadomo, jaka jest jego prawdziwa przyczyna. Budda nauczał, że wszystko, czego doświadczamy teraz, jest rezultatem naszego dotychczasowego postępowania. Prawe czyny prowadzą do szczęścia, złe zaś przynoszą cierpienie. Gdy włożymy rękę do ognia, od razu wiemy, że to nie było rozsądne. Kiedy jednak przyczyna i skutek oddalone są w czasie, nie zawsze potrafimy wyciągnąć odpowiednie wnioski. Odradzając się wciąż w nowych ciałach, nie pamiętamy, co robiliśmy w poprzednich żywotach. Dlatego nie rozumiemy zależności pomiędzy swoimi przeszłymi czynami a obecnym cierpieniem lub szczęściem. Budda osiągając oświecenie dostrzegł, jak funkcjonuje prawo działań i ich skutków. Dlatego nauczał, że przyczyną wszelkiego cierpienia, jakiego doświadczamy, jest nasze złe postępowanie.
Ale nawet gdy wiemy, że jakieś zachowanie jest niewłaściwe, bywa, że zaślepieni pragnieniem bądź gniewem nie potrafimy się przed nim powstrzymać. Albo też z powodu strachu lub błędnego zrozumienia nie możemy się zdobyć na jakiś prawy czyn, kiedy jest on potrzebny. Toteż główną przyczyną negatywnych działań są destruktywne uczucia, a mają one swe źródło w niewiedzy i braku zrozumienia prawdziwej natury egzystencji.
Prawda o uwolnieniu od cierpienia
Dwie pierwsze prawdy opisują sytuację zwykłej istoty, która pragnie pomyślności i chce uniknąć cierpienia, ale z powodu niewiedzy nigdy nie jest w stanie zdobyć trwałego szczęścia ani całkiem uwolnić się od problemów. W trzeciej prawdzie Budda przedstawia najbardziej radosny punkt swej Nauki: cierpieniu można położyć kres! I sam jest przykładem tego, że można odmienić swe życie i osiągnąć stan pełen szczęścia - całkowite uwolnienie się od cierpienia. Każda istota potrafi dojść do tego celu, zwanego stanem Buddy. Ta nadzieja sprawia, że buddyści odznaczają się wyjątkowym optymizmem, radością i poczuciem humoru. Daje się to zauważyć na każdym kroku w kontaktach z przedstawicielami narodów wyznających tę religię.
Przebudzony nauczał, że każda istota posiada w sobie potencjał stanu Buddy, ale nie uświadamia sobie tego z powodu silnie zakorzenionych nawykowych skłonności, niewiedzy i destruktywnych uczuć. Jeśli jednak usunąć z umysłu owe skalania, wówczas przejawi się jego oświecona natura. Stan Buddy oznacza całkowite unicestwienie gniewu, żądzy, dumy i zazdrości oraz wygaśnięcie wszelkiego cierpienia, dlatego bywa porównywany do zdmuchnięcia świecy. Jednak zewnętrzni obserwatorzy buddyzmu często wyciągają z tego mylne wnioski, twierdząc, że buddyzm jest religią nihilistyczną. Nie dostrzegają bowiem lub nie chcą dostrzec tych fragmentów pism buddyjskich, które szeroko opisują stan, jaki pojawia się po oczyszczeniu umysłu z wszelkich skalań, kiedy wreszcie bez przeszkód mogą przejawić się jego wrodzone właściwości, takie jak nieograniczona miłość, współczucie, wszechwiedza i inne z niezliczonych cech Buddy.
Prawda o ścieżce prowadzącej do wyzwolenia
Mimo że wszystkie istoty mają wrodzoną naturę Buddy, zwykle nie są tego świadome. A zaciemnienia umysłu nie znikają same z siebie i nikt nie zostaje Buddą przez przypadek. Dopiero dzięki stosowaniu odpowiednich praktyk duchowych można pokonać destruktywne uczucia i ujrzeć prawdziwą naturę umysłu, czyli osiągnąć stan Buddy.
Ścieżka rozwoju duchowego w buddyzmie polega z jednej strony na oczyszczaniu ciała, mowy i umysłu z wszelkich negatywnych skłonności, a z drugiej strony na rozwijaniu pozytywnych cech, takich jak miłość i współczucie wobec wszystkiego, co żyje. Praktykowanie buddyzmu sprowadza się do trzech zasadniczych elementów:
- Pierwszym jest właściwe postępowanie, czyli unikanie czynów, które krzywdzą innych, i angażowanie się w czynienie dobra. W praktyce oznacza to rozwijanie dobroczynności, etycznej samodyscypliny i cierpliwości w działaniu dla pożytku innych. Właściwe postępowanie jest warunkiem powodzenia w dwóch pozostałych aspektach praktyki duchowej.
- Drugim elementem jest medytacyjne wyciszenie. Podczas medytacji człowiek uczy się nie podlegać wpływowi destruktywnych uczuć. Pozwoli mu to unikać szkodliwych działań. W spokojnym umyśle pojawia się też jasne zrozumienie głębszych prawd.
- Trzeci element praktyki buddyjskiej to rozwijanie zrozumienia. Ma ono różne etapy. Najpierw gromadzi się zrozumienie płynące ze studiowania Dharmy, czyli Nauk Buddy. Potem zdobywa się zrozumienie płynące z rozważania tych nauk i odnoszenia ich do własnego życia. Na koniec przychodzi czas na zgłębienie najwyższego rodzaju zrozumienia, czyli bezpośrednie doświadczenie Prawdy. Może ono pojawić się tylko w pełnym cnót umyśle, który dzięki medytacyjnemu wyciszeniu osiąga jasność pojmowania.
W społecznościach buddyjskich ci, którzy praktykują duchową ścieżkę, dzielą się na trzy grupy, prezentujące trzy różne style realizowania powyższych ideałów.
- Pierwszą, najliczniejszą grupą są praktykujący buddyzm ludzie świeccy. Ze względu na zobowiązania rodzinne i społeczne nie mogą poświęcić zbyt wiele czasu na medytacje czy studiowanie nauk. Ich praktyka skupia się głównie na dobroczynności i zaufaniu, że prawe postępowanie w połączeniu z błogosławieństwem Buddy sprawi, iż odrodzą się korzystnie, będą kontynuować swój rozwój i w przyszłych żywotach osiągną oświecenie.
- Drugą grupę stanowią mnisi. Bycie zakonnikiem buddyjskim oznacza rezygnację z posiadania domu, rodziny i pracy zarobkowej i poświęcenie całego swego czasu na praktyki religijne. Mnisi żyją zwykle w zgromadzeniach klasztornych i z pokolenia na pokolenie przekazują wiedzę o właściwych sposobach interpretowania różnych aspektów nauki Buddy. Klasztory zawsze były w historii buddyzmu ostoją tradycji i strażnikiem wierności oraz czystości przekazu Nauk.
- Trzecia grupa to jogini. Są to osoby, które ani nie angażują się w życie rodzinno-społeczne, ani nie pozostają w klasztorze. Przebywają zwykle z dala od dużych skupisk ludzkich i całą swoją energię skupiają na praktyce medytacji, dążąc do osiągnięcia już w tym życiu najwyższego poziomu duchowego rozwoju. To właśnie spośród nich wywodzi się większość buddyjskich świętych, czczonych później przez pokolenia. Dlatego ten styl praktyki tradycyjnie spotyka się z dużą akceptacją społeczną i medytujący jogini mogą liczyć na wsparcie materialne ze strony ludzi świeckich.
Zarówno mnichów, jak i joginów obdarza się we wszystkich krajach buddyjskich wielkim szacunkiem. Udzielanie im pomocy i wsparcia wszelkiego rodzaju należy do podstawowych reguł religijnych ludzi świeckich. Powyższy podział na trzy grupy jest oczywiście jedynie ogólnym schematem. Dlatego nie powinno dziwić spotkanie świeckiego człowieka studiującego pisma czy medytującego ani też widok mnicha, skupiającego się głównie na działaniach dobroczynnych, na przykład pomagającego chorym.
Trzy nurty buddyzmu
Wszyscy uczniowie Buddy zgodnie uznawali Cztery Prawdy za istotę Nauk wygłoszonych przez Przebudzonego. Prezentowali jednak różne ich rozumienie. Największe rozbieżności dotyczyły sposobu realizowania Prawdy o ścieżce prowadzącej do wyzwolenia. Z upływem stuleci wyodrębniły się zatem trzy nurty, kładące nacisk na inne aspekty praktyki, a także w odmienny sposób opisujące owoc tej ścieżki, czyli nirwanę.
Hinajana
Już około IV w p.n.e. wyraźnie skrystalizowała się tradycja hinajany ("małego wozu"), kładąca nacisk na ideę wyzwolenia samego siebie z samsary, czyli z kołowrotu cierpień. Według tego nurtu Budda jest kimś wyjątkowym. Jego uczniowie mogą co prawda osiągnąć wyzwolenie, ale nie jest to dokładnie takie samo osiągnięcie, jakie stało się udziałem Buddy Siakjamuniego. Wyzwolenie - stan Arhata - jest końcem wszelkiego cierpienia. Porównuje się go do zdmuchnięcia płomienia świecy. Hinajana opiera się na pierwszym cyklu nauk Buddy, zwanym Pierwszym Obrotem Kołem Dharmy. Podkreśla się w nim znaczenie nauk o skutkach swoich czynów, o potrzebie etycznej samodyscypliny oraz o braku samoistnej jaźni. Wyznawcy tej tradycji utrzymują, że są to jedynie prawdziwe i ostateczne nauki Siakjamuniego.
Mahajana
Drugi nurt w buddyzmie opiera się na twierdzeniu, że nauki Pierwszego Obrotu Kołem Dharmy są prawdziwe, ale nie ostateczne, bowiem w późniejszym okresie życia Budda przekazał jeszcze głębsze nauki, zawarte w Drugim Obrocie Kołem Dharmy. Kierunek ten, zwany mahajaną ("wielkim wozem"), był obecny od początku istnienia buddyzmu, jednak w pełni ukształtował się jako odrębny nurt dopiero w I wieku n.e. Od hinajany odróżnia go podstawowa motywacja osoby praktykującej. Mahajana propaguje postawę bodhisattwy, czyli kogoś, kto nie myśli jedynie o własnym wyzwoleniu, ale pragnie uwolnić od cierpienia wszystkie czujące istoty. W praktyce duchowej nacisk kładzie się na rozwijanie miłości i współczucia oraz altruistyczną pracę dla dobra innych. W naukach mahajany szczególną uwagę zwraca się na stwarzanie przyczyn osiągnięcia celu w przyszłości. Dlatego zwie się ją ścieżką przyczyn.
Głosi się także, że nie tylko jaźń nie jest samoistnym bytem, ale też i zewnętrzne zjawiska istnieją jedynie w sposób współzależny i żadne z nich nie jest samoistne. Ten brak samoistności zwie się pustką. Termin pustka jest przeważnie całkowicie opacznie rozumiany przez zachodnich interpretatorów. Zarzucają oni buddyzmowi podejście nihilistyczne, co nie ma nic wspólnego z prawdą. Sam Budda mówi w sutrze Ratnakuta:
"Błąd wiary w realność zjawisk jest wielki jak największa z gór,
ale błąd nihilizmu jest jeszcze większy."
Owocem praktyki mahajany jest osiągnięcie stanu Buddy. Każdy może tego dokonać, jeżeli tylko przez wiele wcieleń będzie podążać ścieżką bodhisattwy.
Budda, według tradycji mahajany, jest w pełni doskonałą istotą, która osiągnęła trzy kaje (kaja w sanskrycie znaczy "ciało"): dharmakaję, sambhogakaję i nirmanakaję.
- Dharmakaja to bezforemna "kaja absolutnej prawdy", absolut, którego nie da się poznać żadnym ze zmysłów ani zrozumieć za pomocą intelektu. Można go doświadczyć jedynie poprzez bezpośrednie urzeczywistnienie oświecenia, co jest równoznaczne z wyzwoleniem od cierpienia i osiągnięciem wszechwiedzy i bezgranicznego szczęścia.
Sambhogakaję i nirmanakaję nazywa się foremnymi kajami.
- Sambhogakaja to "kaja doskonałej szczęśliwości". Przejawia się ona w formie niezliczonych postaci Buddów. Przebywają one w Czystych Krainach i nauczają tych, którzy są już zaawansowani na ścieżce bodhisattwy. Ktoś, kto dzięki swemu prawemu i religijnemu życiu jest dostatecznie na to przygotowany, może po śmierci odrodzić się w tychże niebiańskich krainach, aby tam stopniowo dojść do pełnej doskonałości - stanu Buddy. A nawet, jeśli jeszcze za życia osiągnie duchową czystość, może tu na ziemi otrzymywać od "kai doskonałej szczęśliwości" nauki podczas mistycznych wizji. Historia buddyzmu mahajany zna wielu świętych wizjonerów, którzy wzbogacają przekaz nauk o żywe doświadczenie.
- Nirmanakaja to "kaja emanacji". Przybiera ona kształt konkretnych historycznych postaci, takich jak Budda Siakjamuni, które odradzają się po to, aby ukazywać innym ścieżkę do wyzwolenia. "Kaja emanacji" może także przejawiać się w formie duchowych nauczycieli, władców pomagających swym poddanym, a nawet zwykłych ludzi, którzy z poświęceniem pracują dla dobra innych. Również nauczyciele innych religii mogą być postrzegani jako emanacje aktywności Buddy, nauczające stosownie do zdolności i sposobów myślenia poszczególnych istot. Dlatego jedną z reguł buddyjskich jest szacunek dla innych religii.
Prezentując buddyzm na Zachodzie, często przedstawia się Buddę jako mędrca z rodu Siakjów, który żył ponad dwa i pół tysiąca lat temu. Dla buddysty z nurtu mahajany Budda to coś znacznie więcej. To dharmakaja - Absolut. To równocześnie strumień niezliczonych form sambhogakai oraz nirmanakai, nieustannie płynący z dharmakai, by nieść pomoc tym, którzy jeszcze nie osiągnęli wyzwolenia.
Kanoniczne teksty mahajany zwane są sutrami, toteż często tradycję tę określa się także mianem sutrajany.
Wadżrajana
Ten nurt buddyzmu wyodrębnił się jako niezależny kierunek najpóźniej, bo dopiero w pierwszych wiekach naszej ery. Opiera się on na naukach Trzeciego Obrotu Kołem Dharmy. Jego cechą charakterystyczną jest podkreślanie tego, że wszystkie istoty mają wrodzoną naturę Buddy. Akceptując nauki hinajany i mahajany jako prawdziwe, wadżrajana dodaje swoje specyficzne metody, mające szybko i efektywnie prowadzić do zrealizowania ideału bodhisattwy już w tym życiu. Proponuje "szybką ścieżkę" w odróżnieniu od "stopniowej ścieżki" mahajany. Zamiast skupiać się na przyczynach, wadżrajana mierzy od razu w sam cel - z owocu czyni ścieżkę. Oznacza to, że ktoś praktykujący, chociaż nie dotarł jeszcze do kresu duchowej ścieżki, stara się utrzymywać taką postawę umysłową, jakby już osiągnął najwyższy cel. Próbuje myśleć, odczuwać i postrzegać tak, jakby był Buddą. Adepci tej szkoły twierdzą, że jest to najszybszy sposób na przezwyciężenie destruktywnych uczuć i obudzenie w sobie pozytywnych cech.
Tak więc ten sam cel, cel ścieżki mahajany, w wadżrajanie realizowany jest za pomocą innych metod. Podczas medytacji adept wadżrajany wyobraża sobie, że jest Buddą. Z najdrobniejszymi szczegółami wizualizuje swoje ciało jako ciało Buddy. Powtarzając święte słowa mantry utożsamia swą mowę z mową Buddy. Umysłem stara się unikać uwikłania w destruktywne uczucia i utrzymuje postawę miłości oraz współczucia - nieodłącznych cech umysłu Buddy.
Podobnie jak życie zakonne rozpoczyna się od chwili przyjęcia ślubów, a wstąpienie na ścieżkę bodhisattwy dokonuje się przez złożenie ślubowania bodhisattwy, tak rozpoczęcie praktyki wadżrajany wymaga przejścia przez odpowiedni rytuał inicjacyjny. Nieprzerwanie od stuleci mistrzowie udzielają uczniom "przekazu mocy" do utożsamiania się z którymś z aspektów Buddy, po czym ci uczniowie, którzy osiągną powodzenie na ścieżce, sami zostają mistrzami, przekazującymi dalej tę tradycję. Przez wiele pokoleń nauki te udostępniane były jedynie wąskiemu kręgowi wtajemniczonych. Jednak z biegiem stuleci stawały się coraz bardziej dostępne dla szerszych kręgów zainteresowanych. Ale podstawowa zasada pozostała niezmienna - bez żywego przekazu od mistrza nie można autentycznie praktykować tej ścieżki.
Tradycja wadżrajany jest nadal żywa w Chinach, Japonii, Tybecie, Mongolii i innych krajach środkowej Azji. Jednak chińska czy japońska wadżrajana są prawie nieznane zachodniemu światu, ponieważ w tamtejszych świątyniach wciąż traktuje się te nauki jako tajemne i dostępne tylko dla nielicznych. Coraz więcej natomiast słyszy się o lamach z Dachu Świata.
Buddyzm tybetański łączy w sobie wszystkie aspekty nauk Buddy Siakjamuniego. W aspekcie zewnętrznym zaleca przestrzegać etycznej samodyscypliny, zgodnej ze ścieżką hinajany. W konsekwencji społeczność klasztorna jest tu liczniejsza niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. W aspekcie wewnętrznym, dotyczącym umysłu, nacisk kładzie na rozwijanie altruistycznej postawy bodhisattwy i kontemplowanie iluzoryczności wszystkich zjawisk, co stanowi istotę mahajany. A w najbardziej osobistym, sekretnym aspekcie stosuje medytacje wadżrajany, mające adeptów tej duchowej ścieżki szybko prowadzić do celu.
Nauki Buddy opisujące wadżrajanę zwane są tantrami. Często więc pisma buddyjskie w odniesieniu do tej tradycji używają nazwy tantrajana albo też mantrajana, ze względu na duże znaczenie, jakie przypisuje się tu recytacji mantr. Podkreślić należy jednak, że ten kierunek buddyzmu nie ma, poza nazwą, nic wspólnego z hinduistycznym tantryzmem. Różnica między buddyjskimi a hinduskimi tantrami jest dużo większa niż na przykład różnica między chrześcijaństwem a islamem. Do czasu, gdy po exodusie Tybetańczyków zachodni świat zetknął się z autentyczną wadżrajaną, większość religioznawców błędnie interpretowała ikonograficzne symbole tantr buddyjskich, zaliczając ten nurt buddyzmu do zdegenerowanej magii. Dziś najwybitniejsi przedstawiciele buddyjskiej wadżrajany, jak na przykład Jego Świątobliwość Dalajlama, cieszą się najwyższym szacunkiem na całym świecie.
Lama Rinczen |
|